Kłujące breloki do kluczy

Mój brat zawsze uwielbiał nosić wszelakiego rodzaju breloki do kluczy. Śmiałam się z niego, bo zmieniał je jak rękawiczki - co miesiąc miał jakieś nowe. Gdyby jeszcze było tak, że gubił poprzednie breloki do kluczy lub, że mu się niszczyły, ale nie. On po prostu miał niezłego fioła na punkcie breloków do kluczy i musiał zawsze jakieś kupić, kiedy tylko nadarzyła mu się okazja ku temu. Ostatnio kupił sobie bardzo zabawne breloki do kluczy, które wyglądały jak rybojeże. Brat zakupił je podczas swojego pobytu nad morzem, prezentowały się rzeczywiście znakomicie. Wyglądały całkiem, jak prawdziwe, dopiero brat upewnił mnie, że są to tylko metalowo-plastikowe figurki. Figurki te jednak, jak zapewne prawdziwe ryby, kłuły niemiłosiernie i zastanawiałam się, jak brat sobie z tym radzi, bo przecież sięgając do kieszeni po klucze bardzo łatwo mógł się nabić na kolce rybojeży. Brat jednak mówił, że nic wielkiego się nie działo i że po pewnym czasie przyzwyczaił się do małych zadraśnięć. Gdy jednak tego dnia wsiadał do auta, gdy od nas wyjeżdżał, przez pomyłkę wsadził breloki do kluczy razem z kluczami oczywiście do tylniej kieszeni spodni. Gdy siadał do auta, breloki do kluczy wbiły mu się. Podskoczył jak oparzony i walnął głową w dach auta, to był naprawdę zabawny widok.