PRZYKŁAD Z DZIECKA
Od pewnego czasu mój mały podopieczny upiera się żeby pokonywać schody w swoim domu samodzielnie. Mieszka on w trzy poziomowym domu. Schodów jest naprawdę dużo. Kiedy ktoś chce mu pomóc stanowczo protestuje swoje niezadowolenie krzykiem. Ma dopiero półtora roku artykułuje pojedyncze słowa, ale wie czego chce i jak można to przekazać otoczeniu na migi. Czasem mnie on po prostu zadziwia swymi pomysłami. Wtedy nasuwa mi się myśl, że znajomość języków obcych jest zbędna wystarczy brać przykład z dziecka. On daje sobie radę świetnie. Myślałam o tym, żeby brać z niego przykład i radzić sobie w rozmowie z obcokrajowcami na migi. Czasem ktoś mówiący w nieznanym języku zaczepi mnie na rynku pytając o coś. Ja wtedy usilnie w panice próbowałam coś przypomnieć sobie z czasów szkolnych żeby móc nawiązać jakiś dialog. Mały nie miał z tym problemu. Schody też nie stanowią dla niego przeszkody. Czasem tylko po spacerze nie miał siły podnosić nóg i ponieważ był bardzo zmęczony miał zachwiania równowagi. Wtedy czuł chyba, że nie jest bezpieczny idąc samodzielnie bo pozwolił bez krzyku trzymać się za rękę. I bez szaleństw i wygłupów spokojnie wchodził na górę.

